Festiwal Czekolady – duże wydarzenie i duże rozczarowanie

Zapowiadało się naprawdę ciekawie. Nastawiłem się na świetne wydarzenie, wprost idealne dla mnie, słodkie, estetyczne i przyjemne. Nagłówki gazet zachęcały i kusiły czytelników do wzięcia udziału w festiwalu. Reklamowały go jako imprezę dla łasuchów, estetów i ciekawych świata. Jak się okazało, było to wydarzenie zdecydowanie dla ludzi o silnych nerwach…

Impreza odbyła się w Pałacu Kultury i Nauki. Teoretycznie miejsce dobre, bo znane i w samym centrum stolicy. Jednak nie trzeba być wielkim myślicielem, aby przewidzieć, że pomieszczenia tego budynku nie są przystosowane do pomieszczenia tak dużej ilości osób, na niewielkiej powierzchni, jaka była dostępna. Na wydarzenie wybrałem się w sobotę rano, aby uniknąć tłumów. Jednak ludzi od samego otwarcia było już tak dużo, że nie dało się swobodnie poruszać. Zaraz po wejściu do pałacu przy kasach ujrzeliśmy sporą grupę ludzi, jednak bilety kupiliśmy bez problemu. Zadowoleni ruszyliśmy w kierunku bramek, za którymi znajdowały się pomieszczenia z poszczególnymi wystawcami. Panowie bileterzy wpuszczali wszystkich jak leciało, co okazało się kiepskim pomysłem, bo spowodowało ogromny, napierający tłum ludzi rządnych słodyczy. Krótko mówiąc: dużo stoisk, dużo ludzi i wielki, wszechogarniający ścisk. Nie lada sztuką było, nie tyle dostanie, co, dopchanie się do jakiegokolwiek stoiska, dlatego większość z nich zmuszeni byliśmy ominąć. Całe ciśnienie i fizyczne napieranie ludzi, matek z dziećmi depczących po butach i pchających się na nas niczym na Bazarze Różyckiego sprawiło, że odechciało nam się stać w „kolejce” i próbować czegokolwiek. Podobnie było z czekoladowymi rzeźbami i tortami, zamkniętymi w specjalnych gablotach. Nie dało się do nich dojść, nie mówiąc już o wykonaniu zdjęć. Chociaż kilka zrobiłem. Pomysł na wydarzenie może fajny i rzeczywiście można było zobaczyć kilka ciekawych rzeczy wykonanych z czekolady czy innych słodyczy, jednak organizacja była fatalna. Na sali powinni znajdować się ludzie panujący nad ruchem i kierujący nim. Zamiast wpuszczać wszystkich naraz, do sali powinny być wpuszczane grupy 20-30 osobowe, tak aby każdy mógł na spokojnie obejrzeć i kupić to co chciał. Po około 20 minutach przepychanek wśród ludzi, zdecydowaliśmy się jak najszybciej opuścić budynek. Przechodząc przez bramki w drodze powrotnej, w holu pałacu zebrał się jeszcze większy tłum niż ten, z którym wchodziliśmy. Rozczarowani, zawiedzeni i zniesmaczeni udaliśmy się do pobliskiej kawiarni na gorącą czekoladę belgijską, która zdecydowanie uratowała to popołudnie. 

Jeśli planujecie wybrać się na festiwal, to szczerze Wam odradzam i polecam wybranie się bezpośrednio do poszczególnych cukierni, które wystawiały się w pałacu, do ich sklepów w ciągu tygodnia. Unikniecie niepotrzebnych nerwów i niemiłej atmosfery. 

38 odpowiedzi na “Festiwal Czekolady – duże wydarzenie i duże rozczarowanie”

  1. Mam takie same odczucia. Byłam w piątek parę minut po otwarciu i mimo, że weszłam bez problemu to w środku było już za dużo ludzi. Impreza godna podziwu, mam nadzieję, że kolejne odbędą się w innym, bardziej sprzyjającym do tego miejscu.

    • Zgadzam się. Taki festiwal powinien odbyć się w jakiejś dużej hali, która pomieści dzikie tłumy. Wydarzenie było dobrze nagłośnione i można było się spodziewać wielu odwiedzających. Dlatego tym bardziej nie rozumiem wyboru miejsca.

  2. Też jestem rozczarowana. Tłum taki, że nie ma się ochoty niczego oglądać. Na akcesoriach do pieczenia żadnych cen, sprzedawcy ich nie znali, zanim je sprawdzili, to człowieka szlag trafił. Beznadziejna organizacja.

    • Tragedia. Najpierw chciałem przejść i ogólnie zobaczyć co jest, a potem przejść raz jeszcze, pooglądać dokładnie, kupić pogadać, ale szybko zrezygnowałem z kolejnego przeciskania się przez tą całą bazarową atmosferę.

  3. O matko jedyna, co za tłum!!! Od samego patrzenia mi duszno. Pewnie chcieli zgarnąć jak najwięcej kasy za bilety i wpuszczali jak leci. No ale torciki widzę pierwsza klasa. Ten pierwszy taki w stylu Marii Antoniny:), bardzo mi się podoba.

  4. Nienawidzę, kiedy ludzie dotykają mnie ze wszystkich stron ; D Zaburza to całkowicie moją przestrzeń intymną i mam ochotę wszystkim powiedzieć "odpierz się". W życiu nie poszłabym na coś takiego; D

  5. Też chciałam pojechać na ten festiwal, ale ze względu na odległość zrezygnowałam z tego pomysłu, jak widać słusznie. Nie lubię tłumów, a prezentowane dzieła wole oglądać w spokoju. Pomysł z festiwalem rewelacyjny, ale jak widać, gorzej z realizacją. 🙂

    • Dziwi mnie taki wybór budynku, bo wydarzenie było dobrze nagłośnione i można było spodziewać się ogromnych tłumów. W końcu to impreza masowa, a takie spędy robi się w dużych halach, a nie ciasnych, muzealnych powierzchniach.

  6. Ja byłam w sobotę i to był jakiś koszmar… Kolejka do wejścia miała długość jak stąd na księżyc i z powrotem :/ jakieś 2 godziny czekania…

  7. My się wybieraliśmy, ale odstraszyła nas kolejka przed wejściem – na oko jakieś 2-2,5 godziny czekania… A jak piszesz o ścisku w środku, to może w moim stanie nawet dobrze się stało, że kolejka sprzed wejścia nas odstraszyła 😉

  8. Jesteś miodem na moje smutne serce. Nie wybrałam się do Warszawy ze względu na odległość, pogodę i ostatnio duży natłok zajęć 🙁 Widzę jednak, że nie mam czego żałować … czegoś takiego bym nie zniosła i nawet kilogram czekolady na pocieszenie byłby zbyt małą gratyfikacją 🙂
    Widać, że komuś zabrakło wyobraźni … a szkoda, bo zapowiadało się całkiem nieźle. Może następnym razem? 🙂

  9. To dobrze w takim razie, że się nie wybrałam 🙂 Ale jednocześnie trochę jestem zaskoczona, że było aż tak wielu odwiedzających i to najwidoczniej nie tylko ludzi zainteresowanych kulinariami, ale też "zwykłych ludzi". Może taka jest moc czekolady, jak idę na festiwal serów i innych wytrawnych przysmaków to nigdy nie ma aż takich tłumów.

    • Myślę, że to kwestia "mocy" czekolady i słodyczy, które przyciągają wszystkich. Ja się nie dziwię tłumom, można powiedzieć, że bilety były za pół darmo. Studenci 5 zł. Dorośli 10 zł – dzieci za darmo (!), a jak ktoś miał piątkowy numer gazety metro, też miał darmowe wejście.

  10. "Nagłówki gazet zachęcały i kusiły czytelników do wzięcia udziału w festiwalu. Reklamowały go jako imprezę dla łasuchów, estetów i ciekawych świata.".
    Czy do tych wszystkich speców od marketingu, reklamy, PR itp. kiedyś dotrze, że po takich "rozjazdach" reklamy i rzeczywistości są już kompletnie niewiarygodni?

  11. Bardzo, bardzo, bardzo żałowałam, że nie mogłam się wybrać. Po przeczytaniu Twojej opinii i zerknięciu na zdjęcie dzikiego tłumu przestałam 🙂 Nie znoszę takiego ścisku, a na takim festiwalu chciałabym się wszystkiemu przyjrzeć, porozmawiać z wystawcami, dowiedzieć się czegoś… Tam nie było na to ani miejsca, ani czasu, jak widzę. Szkoda, wielka szkoda…

    • Cieszę się, że nie zmarnowałaś czasu, a tłum na zdjęciu to tylko kawałek tego co się tam działo. Kolejka ciągnęła się aż po Placu Defilad.

    • Nie uwierzę, w to, że przy takiej lokalizacji i takim medialnym nagłośnieniu imprezy nie spodziewali się tłumów. To niemożliwe.
      Dzięki za zaproszenie 🙂

  12. no niestety organizacyjnie sobie po prostu nie dali rady… takie jest też moje zdanie i chyba wszystkich osób, z którymi rozmawiałam…
    dlatego zrezygnowałam w końcu z opisywania tego wydarzenia na blogu 🙂

    trzecie zdjęcie genialne – kwintesencja festiwalu czekolady

Skomentuj przepis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *