korzenna kawa z kakaowym sosem karmelowym

Miałem ochotę na kawę. Kawę jesienną i słodką. Taką,
która sprawi, że obecna szara, jesienna aura nabierze chociaż trochę pozytywnych
kolorów. Tak się właśnie stało. Kawa jest genialna. Z wyraźnymi smakami
jesieni, czyli przyprawami korzennymi. Dosłodzona odrobiną miodu, bitej
śmietany i kakaowego karmelu, który był wypadkiem przy pracy. Początkowo
zamierzałem przygotować zwykły, jasny karmel. Jednak okazało się, że nie ma
takiego ładnego, złocistego koloru, tylko żółty. Postanowiłem przyciemnić go
dodając odrobinę kakao. Oczywiście zamiast odmierzać je łyżeczką,
sypałem prosto ze słoika i poleciało go o wiele więcej niż planowałem. Jak się
jednak okazało, kakao pozytywnie wpłynęło na efekt końcowy. Dlatego
zachęcam do przyrządzenia podobnej mikstury 🙂

sos:
50 cukru
20 g masła
20 ml wody
1-2 łyżeczki kakao 
30 g kremówki 36%
Cukier umieścić w rondlu z grubym dnem, zalać wodą, doprowadzić do wrzenia i skarmelizować (nie mieszać). Kiedy syrop nabierze złocistego koloru, dodać masło, kakao i mieszać energicznie do połączenia składników. Garnek zdjąć z palnika, wlać kremówkę cały czas mieszając. Odstawić do wystudzenia. 
kawa:
300 ml wrzącej wody
4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczki czekoladowego karmelu
2 łyżeczki gałki muszkatołowej
2 łyżeczki kardamonu 
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki imbiru
2 łyżki miodu
Kawę, miód, cukier oraz przyprawy umieścić w rondlu, zalać wrzątkiem i gotować na małym ogniu przez 5-10 minut. Kawę przelać przez gęste sitko do szklanek do 3/4 wysokości. 
bita śmietana:
250 ml kremówki 36 %
100 g mascarpone
2 łyżka cukru pudru
Kremówkę ubić na sztywno, dodać mascarpone oraz cukier puder i dokładnie połączyć. Ubitą masę wstawić do zamrażarki na ok. 15 minut. Po tym czasie krem przełożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać do szklanek. Całość polać przygotowanym wcześniej czekoladowym karmelem.

Smacznego! 🙂

92 odpowiedzi na “korzenna kawa z kakaowym sosem karmelowym”

    • nawet bardziej:D zrobiłam sobie ją dzisiaj po śniadaniu:) nigdy bym nie powiedziała, że można dodać do kawy gałkę muszkatołową:) Bardzo mi smakowała na pewno jeszcze nie raz ją sobie zrobię:) Skąd wytrzasnąłeś taki przepis?

    • Wow! No to cieszę się! Skąd? Z głowy, poważnie. Chciałem zrobić sobie kawę korzenną i dodałem wszystkie przyprawy jakie miałem pod ręką 😀

  1. wygląda po prostu bosko. Nie jedna kawiarnia mogłaby się nauczyć od Ciebie 😉 muszę sobie taką przygotować!

  2. Wygląda idealnie, ale ja zmniejszyłabym ilość przypraw, bo mimo że lubię każde, które użyłeś, dla mnie byłaby zdecydowanie zbyt aromatyczna, przede wszystkim przez gałkę muszkatołową;))

    • Ależ moja droga… Zmniejszaj, zwiększaj, jak tylko Ci pasuje, to przecież tylko inspiracja do tworzenia swoich kombinacji smakowych, takie, które będą najbardziej pasowały 🙂
      P.s. najtrudniejsze było ukazanie jej idealnie, bo jak tylko dodałem bitą śmietanę (już na deskach do zdjęć) to sporo mi się wylało, wszystko zaczęło płynąć, zamoczyła się ta fioletowa szmatka i jeden wielki armagedon. Musiałem ją przewracać na drugą stronę, bo plama była tak ogromna ;D

    • Nie, Ty mi zrób taką ze zmniejszoną ilością przypraw- to była moja aluzja z powiedzeniem, że "ja zmniejszyłabym"; DD
      Taaaakk, fotografowanie płynnych przepisów jest bardzo trudne, musisz działać bardzo szybko, bo inaczej wszystko Ci się za chwilę rozpłynie, ale dałeś radę. Sorry, jak mógłbyś nie dać?; D

    • A Ty cwaniaro 😛 Pomyślę o tym 😀
      Rzeczywiście może być trudne, zwłaszcza kiedy dekoruje się bitą śmietaną albo jakimiś kremami. Trzeba pamiętać, żeby nie nalewać za dużo napoju, bo przecież miejsce na dekorację musi zostać, inaczej się przeleje czara słodyczy 😀

  3. Ale dałeś wodze fantazji. Pyszota…. Jejciu jak pięknie to uchwyciłeś na zdjęciu:) Ale tak swoją drogą, to ja chętnie wypiłabym taką kawę. Poproszę o taką ze zdjęcia. Jest odpowiednia pora, więc…. poproszę 🙂

  4. Wygląda imponująco, ale powinieneś jeszcze dodać info, że spożycie w nadmiernej ilości grozi koniecznością wymiany garderoby na wiosnę;). Zapraszam na mojego kochanego bloga, któremu zmieniłam nazwę. Od dzisiaj jest Lifestyle By Ania:)

    Kreatywnego weekendu życzę

  5. Ja się tak ostatnio załatwiłam dosypując chili do obiadu… najgorsze jest to, że to było danie z duża ilością płynu i chili rozpłynęło się po całej powierzchni zanim zdążyłam wyłowić jego nadmiar. Było gorrrąco!

Skomentuj przepis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *