tort oreo

Witajcie! W tą ponurą sobotę mam dla Was coś wyjątkowego. Tort ze słynnych ciasteczek, które lubi prawie każdy. Szczerze mówiąc wcale im się nie dziwię, bo te markizy są naprawdę dobre (i nie, nie jest to post sponsorowany, lubię je 🙂 ). Ponadto ciastka te mają niesamowity, bardzo ciemny, kolor. Tort powstał trochę z przypadku, bo zrobiłem dużą ilość czarnego kremu z dodatkiem pokruszonych oreo, ale nie wykorzystałem go tak jak planowałem. W końcu musiałem coś z nim zrobić, więc na szybko upiekłem prosty biszkopt, który nasączyłem ciemną kawą, przełożyłem czarną masą i ułożyłem na nim ciasteczka. W taki oto sposób powstają najlepsze ciacha 🙂 Swoją drogą będąc na zakupach dałem się nieźle nabrać… 

Chciałem kupić ciasteczka Oreo. Oglądałem różne paczki markizów, porównywałem ich cenę i wagę. Kupiłem dwa pudełka. Jak się okazało po otwarciu pierwszego opakowania, w środku nie znalazłem słynnych Oreo, ale inne, łudząco podobne markizy. Spojrzałem raz jeszcze na oba pudełka. Na jednym był dobrze znany mi napis, a na drugim coś zupełnie innego. Opakowania wyglądały prawie identycznie. Ta sama kolorystyka, ten sam kształt, czcionka, tylko inna marka. Nawet ciastka były łudząco podobne, ciemne, z białym kremem, tylko bez logo firmy na wierzchu a ozdobnym szlaczkiem, który zobaczycie na zdjęciach. Czy to nie podpada pod plagiat i nieuczciwą taktykę wobec klienta? Ale przejdźmy do  rzeczy przyjemniejszych, czyli do przepisu… 



biszkopt:
5 jajek
150 g cukru
120 g mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier. Kiedy masa będzie sztywna i lśniąca, dodawać kolejno po jednym żółtku. Do otrzymanej masy, dodawać partiami mąkę cały czas mieszając delikatnie łyżką. Gotowe ciasto przelać do natłuszczonej tortownicy o średnicy 20 cm. Biszkopt piec w 160°C przez 60-70 minut. Po upieczeniu ciasto w formie upuścić na podłogę z wysokości ok 30 cm. Odstawić do całkowitego wystudzenia. Gotowy biszkopt przekroić na cztery równe blaty. 
krem:
400 g ciasteczek Oreo bez kremu (plus kilka do dekoracji)
500 ml kremówki 36%
300 g mascarpone
czarny barwnik spożywczy

Ciasteczka rozdrobnić w blenderze i utrzeć mikserem z mascarpone. Do kremówki dodać barwnik, ubić na sztywno, dodać do mascarpone i połączyć łyżką. Całość wstawić do lodówki na 30 minut. Gotowym kremem przełożyć blaty tortu. 

Smacznego! 🙂

88 odpowiedzi na “tort oreo”

    • powód jest bardzo prosty nie mam serka mascarpone:d niestety muszę czekać na dostawę z pl. gdyż w Norwegii jest to dość ekskluzywny towar i nie tak łatwo osiągalny:D

    • Hehe, poważnie? A to podobno u nas ciężko kupić niektóre produkty. Jak się okazuje nie jesteśmy aż tak w tyle 😀

    • oj w Polsce jest bardzo duża różnorodność produktów w brew pozorom 🙂 Tutaj jest bardzo mocne lobby promujące rodzime produkty więc po za sklepami prowadzącymi przez obcokrajowców trudno coś dostać ciekawego:)

    • mascarpone w Norge widzialam u nas zarowno w Meny jak i w Rimi – w ktorej czesci Norwegii mieszkasz ze nie znalazlas? pomijam jego cene hehe (tez bede z Polski przywozic 😉

  1. Wow, ten tort to po prostu obłęd! 🙂
    Cudowny pomysł i wykonanie mistrzowskie!
    Szkoda tylko, że nie ma zdjęcia kawałka.. : D

  2. Tort jest niezwykły! Bardzo ciekawie wygląda ten czarny krem – niepowtarzalny, swoją drogą skradnę Ci przepis na niego, tylko czarny barwnik muszę dorwać:) Też lubię Oreo, a w jednym z dyskontów jest ich baaardzo podobna smakowa wersja- jedynie tańsza:)

  3. no niestety, tak się często zdarza, że producenci wręcz kopiują dany produkt zmieniając tylko nieznacznie jego nazwę i wprowadzają klienta w błąd… ja chyba jak jedyną na świecie nie przepadam za oreo 😀 ale ten Twój tort… mamooo, jak Ty to robisz? :-)))

    • Jak widzę po komentarzach, to nie jesteś jedyną osobą, która nie przepada za tymi ciastkami 😀
      No nie wiem jak to robię, po prostu 😀

  4. Oreo zawsze i wszędzie, pod każdą postacią! Nieźle Cię zrobili z tymi podróbkami – nie wiem po co to komu, skoro oreo są nie do podrobienia! Tort wygląda mega 🙂

    • Ja też nie wiem, zresztą to takie słabe próbować dorównać do czyjegoś wyrobu bo nie potrafi się stworzyć własnego.

  5. Ale graficzny, szałowy! 😀 Bardzo, bardzo mi się podoba! I widzę paterę z Empiku, którą ja z kolei miałam ochotę kupić, wahałam się, no i teraz nie mam…. 😛

    • Ja też się wahałem! Ale to dłuższa historia. Widziałem ją kilka razy, stała obok tej drugiej, brzydkiej. Trochę w stylu home&you. Niby taka postarzana, falowane brzegi. Ta prosta (ze zdjęcia) była okej, ale za droga jak dla mnie. Kosztowała 50 zł. A wcale nie jest duża. Któregoś dnia będąc w empiku uznałem, że w sumie mogę dać za nią te 50 zł. Wziąłem do ręki ostatnią sztukę, ale była jakaś wyszczerbiona. No nic, pojechałem do kolejnego salonu. Podchodzę do kasy, wyjmuję 50 zł, a kasjer mówi, a to przecena jest poproszę 25 zł. Oczy wywaliłem, zapłaciłem i zadowolony wróciłem do domu. Następnego dnia pojechałem po drugą, którą planuję przemalować na jakiś kolor 😀 I tak za 50 zł. mam dwie patery 😀

  6. Jaak ja się ciesze, że trafiłam na Twój blog jest tu przepysznie 🙂 i już mnie nie wyprosisz ze swojej cukierni 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj przepis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *